|
Karol Marks: Fragmenty dzieł
Rękopisy ekonomiczno-filozoficzne z 1844 r.
Własność prywatna a komunizm
Jasne jest, że oko ludzkie doznaje inaczej niż prymitywne oko nieludzkie, ucho ludzkie słyszy inaczej niż ucho prymitywne itd.
Stwierdziliśmy, że człowiek nie traci siebie w swym przedmiocie tylko wtedy, gdy ten staje się dla nie/go przedmiotem ludzkim albo człowiekiem przedmiotowym. Jest to możliwe tylko wtedy, gdy przedmiot ten staje się dla niego przedmiotem społecznym, on sam staje się dla siebie istotą społeczną, a społeczeństwo staje się dla niego istotą w tym przedmiocie.
Kiedy zatem, z jednej strony, dla człowieka w społeczeństwie rzeczywistość przedmiotowa staje się wszędzie rzeczywistością sił istoty ludzkiej, rzeczywistością ludzką, a więc rzeczywistością sił jego własnej istoty, wówczas wszystkie przedmioty stają się. dla niego uprzedmiotowieniem jego samego, przedmiotami potwierdzającymi i urzeczywistniającymi jego indywidualność, jego przedmiotami, tzn. przedmiot staje się nim samym. To, jak się. one dla niego stają jego przedmiotami, zależy od natury przedmiotu i od natury odpowiadającej jej siły istoty, bo właśnie określoność tego stosunku stanowi szczególny, rzeczywisty sposób potwierdzania. Dla oka przedmiot jest inny niż dla ucha i przedmiot oka jest inny niż przedmiot ucha. Swoistość każdej siły istoty stanowi właśnie jej swoistą istotą, a zatem również swoisty sposób jej uprzedmiotowienia, jej przedmiotowo-rzeczywistego, żywego bytu. Człowiek potwierdza się więc w świecie przedmiotowym nie tylko przez myślenie, lecz także wszystkimi zmysłami.
Z drugiej strony, biorąc subiektywnie dopiero muzyka rozbudza zmysł muzyczny człowieka; dla niemuzykalnego ucha najpiękniejsza muzyka nie ma żadnego sensu, nie jest dla niego przedmiotem, gdyż mój przedmiot może być tylko potwierdzeniem jednej z sił mojej istoty, czyli może istnieć dla mnie tylko tak, jak istnieje dla siebie siła mojej istoty, jako zdolność subiektywna, gdyż sens przedmiotu dla mnie (ma sens tylko dla odpowiadającego mu zmysłu) sięga właśnie tak daleko, jak daleko sięga mój zmysł. Dlatego zmysły człowieka społecznego są innymi zmysłami niż zmysły człowieka niespołecznego; dopiero poprzez rozwinięte przedmiotowo 'bogactwo istoty ludzkiej bądź rozwija się, bądź też się dopiero tworzy bogactwo subiektywnej zmysłowości ludzkiej: muzykalne ucho wrażliwe na piękno formy, słowem, zmysły zdolne do ludzkich doznań, zmysły, które potwierdzają się jako siły istoty ludzkiej. Albowiem nie tylko •pięć zmysłów, lecz również tzw. zmysły duchowe, zmysły praktyczne (wola, miłość itd.), słowem — zmysł ludzki, człowieczeństwo zmysłów, powstaje tylko dzięki istnieniu swego przedmiotu, dzięki uczłowieczonej przyrodzie. Wykształcenie pięciu zmysłów jest dziełem całej dotychczasowej historii. Zmysł podległy prymitywnej potrzebie praktycznej ma tylko ograniczone znaczenie. Dla człowieka wygłodzonego nie istnieje ludzka postać pokarmu, lecz tylko abstrakcyjny byt pokarmu jako pokarmu; z równym powodzeniem mógłby on mieć postać jak najbardziej prymitywną i nie sposób powiedzieć, czym takie zaspokojenie głodu różni się od zwierzęcego zaspokajania głodu. Człowiek stroskany, nękany potrzebami nie jest wrażliwy na najpiękniejszą sztukę teatralną; handlujący minerałami widzi tylko ich wartość handlową, nie zaś ich piękno i swoistą naturę; nie ma on zmysłu mineralogicznego. . Tak więc uprzedmiotowienie istoty ludzkiej, zarówno pod względem teoretycznym, jak i praktycznym, jest niezbędne zarówno do tego, by uczłowieczyć zmysł ludzki, jak i do tego, by uczłowieczyć całe 'bogactwo ludzkiego i przyrodniczego jestestwa.
Podobnie jak stające się społeczeństwo znajduje wskutek ruchu własności prywatnej, jej bogactwa i jej nędzy — bogactwa i nędzy materialnej i duchowej — cały materiał do tego kształtowania się., tak społeczeństwo już powstałe produkuje, jako swoją stała rzeczywistość, człowieka w całym tym 'bogactwie jego istoty, człowieka bogatego, o głęboko i wszechstronnie wykształconych zmysłach.
Widzimy, że subiektywizm i obiektywizm, spirytualizm i materializm, działanie i pasywność dopiero w stanie społecznym tracą swój przeciwstawny charakter, a więc i przestają istnieć jako takie przeciwieństwa; widzimy, że nawet przeciwieństwa teoretyczne można rozwiązać tylko w sposób praktyczny, tylko dzięki praktycznej energii człowieka, i dlatego rozwiązanie ich nie jest bynajmniej tylko zadaniem poznania, lecz rzeczywistym zadaniem życia, zadaniem, którego filozofia nie mogła rozwiązać właśnie dlatego, że ujmowała je jako zadanie wyłącznie teoretyczne.
Widzimy, że historia przemysłu i powstały przedmiotowy byt przemysłu jest otwartą księgą sił istoty ludzkiej, zmysłową postacią psychologii ludzkiej, którą dotychczas rozpatrywano nie w jej związku z istotą człowieka, lecz stale tylko pod kątem zewnętrznego stosunku użyteczności, albowiem — poruszając się w sferze alienacji — ludzie umieli ujmować jako rzeczywistość sil istoty ludzkiej i jako ludzkie akty gatunkowe tylko ogólny byt człowieka, religię czy historię w ich postaci abstrakcyjno-ogólnej, w postaci polityki, sztuki, literatury itd. W zwykłym, materialnym przemyśle '(który można traktować jako część owego ogólnego ruchu, ale równie dobrze sam ten ruch można traktować jako szczególną część przemysłu, gdyż wszelka działalność ludzka była dotąd pracą, czyli przemysłem, działalnością sobie samej wyobcowaną) mamy przed sobą w postaci zmysłowych, obcych, użytecznych przedmiotów, w postaci wyobcowanej, uprzedmiotowione siły istoty człowieka. Psychologia, dla której księga ta, to znaczy właśnie zmysłowo najbardziej obecna, najdostępniejsza część historii, jest zamknięta, nie może stać się rzeczywistą, bogatą w treść i realną nauką. Cóż w ogóle myśleć o takiej nauce, która arystokratycznie abstrahuje od tej wielkiej części pracy ludzkiej i nie odczuwa swej własnej ograniczoności, gdy tak wielkie bogactwo ludzkiego działania nie mówi jej nic prócz tego, co da się wyrazić jednym słowem: „potrzeba", „pospolita potrzeba"!
Nauki przyrodnicze rozwinęły niebywałą działalność i przyswoiły sobie materiał, który nieustannie rośnie. Ale filozofia pozostała im równie obca jak one filozofii. Chwilowe połączenie było tylko fantastyczną iluzją. 'Nie brak było woli, ale nie dostało zdolności. Historiografia sama zwraca uwagę na nauki przyrodnicze tylko mimochodem, jako na moment oświecenia, użyteczności, poszczególnych wielkich odkryć. Ale za to tym praktyczniej przyrodoznawstwo wtargnęło za pośrednictwem przemysłu do życia ludzkiego, przekształciło je i przygotowało emancypację człowieka, aczkolwiek bezpośrednio musiało dokonać odczłowieczenia. Przemysł jest rzeczywistym historycznym stosunkiem przyrody, a zatem i przyrodoznawstwa, do człowieka; skoro zatem ujmie się przemysł jako egzoteryczne odsłonięcie sił istoty ludzkiej, to zrozumiała stanie się również ludzka istota przyrody czy też przyrodnicza istota człowieka; w rezultacie przyrodoznawstwo utraci swój abstrakcyjnie materialny, a raczej idealistyczny kierunek i stanie się podstawą nauki ludzkiej, jak już dziś — choć w wyalienowanej postaci — stało się podstawą rzeczywiście ludzkiego życia, przyjmować zaś inną podstawę dla życia, a inną dla nauki — to a priori zakładać coś kłamliwego. Przyroda kształtująca się w historii ludzkiej — w akcie narodzin społeczeństwa ludzkiego — jest rzeczywistą przyrodą człowieka, dlatego przyroda kształtowana — aczkolwiek w wyalienowanej postaci — przez przemysł jest prawdziwą przyrodą antropologiczną.
Zmysłowość (ob. FeuerbachJ) powinna być podstawą wszelkiej nauki. Nauka jest rzeczywistą nauką tylko wtedy, gdy jej punktem wyjścia jest zmysłowość w dwojakiej postaci, zarówno w postaci zmysłowej świadomości, jak i zmysłowej potrzeby, a więc wtedy, gdy punktem wyjścia nauki jest przyroda. Cała historia to przygotowywanie tego, by „człowiek" stał się przedmiotem zmysłowej świadomości, a potrzeba „człowieka jako człowieka" stała się prawdziwą potrzebą. Sama historia jest rzeczywistą częścią historii naturalnej, stawania się przyrody człowiekiem. Przyrodoznawstwo w przyszłości wchłonie naukę o człowieku, podobnie jak nauka o człowieku wchłonie przyrodoznawstwo: będzie jedna nauka.
Człowiek jest bezpośrednim przedmiotem przyrodoznawstwa, bo bezpośrednią zmysłową przyrodą jest dla człowieka 'bezpośrednio ludzka zmysłowość (wyrażenie identyczne), bezpośrednio jako inny zmysłowo istniejący dlań człowiek; albowiem jego własna zmysłowość jest dla niego samego zmysłowością ludzką dopiero poprzez innego człowieka. Przyroda zaś jest bezpośrednim przedmiotem nauki o człowieku. Pierwszy przedmiot człowieka — człowiek — jest przyrodą, zmysłowością; i szczególne zmysłowe siły istoty ludzkiej, znajdujące swoje przedmiotowe urzeczywistnienie wyłącznie w przedmiotach przyrody, mogą osiągać swoje samopoznanie tylko w nauce o przyrodzie w ogóle. Nawet żywioł myślenia, żywioł, w którym przejawia się życie myśli, język, jest natury zmysłowej. Społeczna rzeczywistość przyrody i ludzkie przyrodoznawstwo albo nauka .przyrodnicza o człowieku — to wyrażenia identyczne.
(M. Łojek, Teksty filozoficzne dla uczniów szkół średnich, Warszawa 1987, s. 241-245)
|