|
Tomasz z Akwinu "Traktat o człowieku. Summa teologiczna."
I.q.2.2c. Dowodzenie może być dwojakie. Jedno przez przyczynę i to nazywamy propter quid, dowodzi się tu przez to, co jest pierwsze wprost. Drugim jest- dowodzenie przez skutek i to nazywamy quia; dowodzimy tutaj przez to, co jest pierwsze w stosunku do nas. Gdy bowiem jakiś skutek jest widoczniejszy dla nas niż przyczyna, postępujemy do poznania przyczyny przez skutek. Z jakiegokolwiek zaś skutku można wykazać istnienie jego właściwej przyczyny (jeżeli jednak jej skutki są bardziej znane w stosunku do nas); ponieważ bowiem skoro skutki zależą od przyczyny, więc jeśli skutek istnieje, musi przedtem istnieć przyczyna. Stąd istnienie Boga, o ile w stosunku do nas me jest bezpośrednio oczywiste, może być udowodnione przez skutki nam znane.
l.q.2.3c. Istnienia Boga można dowieść pięcioma drogami. Pierwsza i więcej widoczna droga jest ta, którą się bierze z ruchu. Pewne jest bowiem i stwierdzone zmysłami, że niektóre rzeczy na tym świecie są w ruchu. Wszystko zaś, co się porusza, jest poruszane przez coś innego; nic bowiem nie porusza się, jak tylko o tyle, o ile jest w możności do rzeczy, względem której się porusza. Porusza się zaś coś, o ile jest w czynie; ruch zaś nie jest niczym innym, jak tylko wyprowadzeniem czegoś z możności do czynu. Z możności zaś nie może być coś sprowadzone do czynu, jak tylko przez jakiś byt w czynie; tak jak ciepło w czynie; np. ogień sprawia, że drewno, które jest ciepłe w możności, staje się ciepłe czynnie i przez to porusza je i zmienia. Nie jest zaś możliwe, ażeby to samo było równocześnie w czynie i w możności pod tym samym względem, lecz tylko pod różnymi względami. Co bowiem jest ciepłe w czynie, nie może równocześnie być ciepłe w możności, lecz jest równocześnie zimne w możności. Niemożliwe jest przeto, by pod tym samym względem i w ten sam sposób coś było wprawiające w ruch i poruszane, czyli, żeby się samo poruszało. Zatem cokolwiek jest w ruchu, musi być poruszane przez coś innego. Jeśliby przeto rzecz, przez którą coś jest poruszane, poruszała się, to musi i ona sama być przez coś innego poruszana, a to znów przez coś innego. Tak zaś nie można postępować w nieskończoność, ponieważ w ten sposób nie byłoby pierwszego poruszającego, a przeto także i żadnego innego poruszającego; ponieważ drugorzędne czynniki wprawiające w ruch poruszają tylko przez to, że są poruszane przez pierwszy czynnik w ruch wprawiający; tak jak laska rusza się tylko przez to, że jest poruszana przez rękę. Zatem musi się dojść do czegoś pierwszego poruszającego, które przez nikogo nie jest poruszane; a wszyscy rozumieją, że to jest Bóg.
Druga droga jest z pojęcia przyczyny sprawczej. W świecie zmysłowym znajdujemy bowiem pewien porządek przyczyn sprawczych; nie zdarza się jednak ani też nie jest rzeczą możliwą, by coś było swą własną przyczyną sprawczą' ponieważ byłoby pierwej od siebie samego, co jest niemożliwe. Nie jest zaś rzeczą możliwą, by w przyczynach sprawczych postępować w nieskończoność, ponieważ we wszystkich przyczynach sprawczych uporządkowanych to, co jest pierwsze, jest przyczyną pośredniego, a pośrednie jest przyczyną ostatniego, bez względu na to, czy przedmiotów pośrednich jest wiele, czy jeden tylko. Odrzuciwszy przeto przyczynę, odrzuca się skutek. Gdyby więc nie było pierwszego wśród przyczyn sprawczych, nie byłoby ostatniego ani pośredniego. Lecz jeżeli się będzie postępować w nieskończoność w przyczynach sprawczych, nie będzie pierwszej przyczyny sprawczej; a tak nie będzie ani ostatniego skutku, ani przyczyn sprawczych pośrednich, co jest widocznie fałszywe. Zatem koniecznie trzeba przyjąć pewna pierwszą przyczynę sprawczą, którą wszyscy nazywają Bogiem.
Trzecia droga jest wzięta z tego, co jest możliwe i co jest konieczne, i tak się przedstawia. Znajdujemy bowiem w przyrodzie rzeczy, które mogą istnieć albo i nie istnieć; ponieważ stwierdzamy, że rodzą się i niszczeją, a więc z tego wynika, że mogą istnieć i nie istnieć. Lecz niemożliwe jest by tego rodzaju rzeczy istniały zawsze; ponieważ to, co może nie istnieć, niekiedy nie istnieje. Zatem jeśli wszystkie rzeczy mogą nie istnieć, to niegdyś nic nie istniało w przyrodzie. Lecz jeśli to jest prawdą, to nawet teraz nic by nie istniało; ponieważ coś, co nie istnieje, zaczyna istnieć tylko przez coś, co istnieje. Jeśli przeto nic nie istniało, niemożliwe jest, by cośkolwiek zaistniało; i w ten sposób nic by nie istniało, co, jak widzimy, jest fałszywe. Zatem nie wszystkie byty, które istnieją, są możliwe, ale musi istnieć rzeczywiście coś, czego istnienie jest konieczne. Wszystko zaś, co jest konieczne, albo ma skądinąd przyczynę swej konieczności, albo jej nie ma. Niemożliwe zaś jest postępowanie w nieskończoność w rzeczach koniecznych, które mają przyczynę swej konieczności; tak jak i w przyczynach sprawczych, jak tego dowiedziono w tymże paragrafie. Musimy więc przyjąć istnienie czegoś, co jest konieczne samo przez się, nie mające skądinąd przyczyny konieczności, lecz co jest przyczyna konieczności dla innych rzeczy, a to wszyscy nazywają Bogiem.
Czwarta droga wzięta jest ze stopni, które się w rzeczach znajduje. Znajduje się bowiem w rzeczach coś więcej lub mniej dobrego i prawdziwego, i szlachetnego, itp. Lecz „więcej" i „mniej" mówi się o różnych rzeczach o tyle, o ile się w różny sposób przybliżają do czegoś, co jest ,.najwięcej"; tak jak bardziej ciepłe jest to, co się więcej zbliża do najcieplejszego. Jest przeto coś, co jest najprawdziwsze, najlepsze i najszlachetniejsze, a stąd najbardziej bytem; te rzeczy bowiem, które są najprawdziwsze, są najbardziej bytami, jak to powiedziano w II Metaph2. Lecz co w obrębie pewnego gatunku ma w najwyższym stopniu jego cechy istotnościowe, jest przyczyną wszystkich rzeczy tego gatunku, tak jak ogień, który jest najgorętszy, jest przyczyną wszystkich rzeczy gorących, jak to powiedziano w tej samej księdze (tamże). Przeto jest coś, co jest przyczyną bytu wszystkich bytów, dobroci i wszelakiej doskonałości; a to nazywamy Bogiem.
Piąta droga wzięta jest z rządów wszechświata. Widzimy bowiem, że pewne rzeczy pozbawione rozumu, mianowicie ciała naturalne, działają dla jakiegoś celu. To widoczne jest z tego, że zawsze albo bardzo często w ten sam sposób działają, aby dojść do tego, co jest najlepsze. Stąd jasne jest, że nie przez przypadek, lecz z zamiaru dochodzą do celu. To przez kogoś poznającego i rozumnego, jak strzała przez łucznika. Istnieje tedy coś rozumnego, przez co wszystkie rzeczy naturalne kierowane są do celu; a to nazywamy Bogiem.
I.q.48.1c. Jedno przeciwstawne poznaje się przez drugie, jak ciemności przez światło. Stąd i to, czym jest zło, należy poznawać z pojęciem dobra. Powiedzieliśmy zaś powyżej, że dobrem i jest wszystko to, co jest pożądane, i tak skoro każda natura pożąda swego bytu i swej doskonałości, trzeba powiedzieć, że byt i doskonałość każdej natury zawiera pojęcie dobroci. Stąd być nie może, by zło oznaczało jakiś byt albo jakąś formę czy naturę. Wynika więc koniecznie, że pod imieniem zła oznacza się jakiś brak dobra. — I o tyle się mówi, że zło ani nie jest bytem, ani dobrem, ponieważ skoro byt jako taki jest dobrem, tym samym usunięcie jednego prowadzi za sobą usunięcie drugiego.
I.q.48.2c. Jak powiedziano powyżej, doskonałość wszechświata wymaga, by była nierówność w rzeczach, by urzeczywistniły się wszystkie stopnie dobroci. Jeden zaś stopień dobroci jest taki, by coś było tak dobre, że nigdy nie może zawodzić. Inny zaś jest stopień dobroci taki, by tak coś było dobre, że może zawodzić. Te zaś stopnie znachodzi się w samym bycie, są bowiem pewne rzeczy, które nie mogą utracić swego bytu, jak rzeczy niecielesne, inne zaś mogą go utracić, jak cielesne. Jak więc doskonałość wszechświata rzeczy wymaga, by istniały nie tylko rzeczy niezniszczalne, lecz także zniszczalne, tak doskonałość wszechświata wymaga, by były pewne rzeczy, które od dobroci odstępować mogą, a z tego wynika, że czasem odstępują. Na tym zaś polega pojęcie zła, że mianowicie coś odstępuje od dobra. Stąd jest jasne, że w rzeczach znajduje się zło, jak i zepsucie, a samo zepsucie jest pewnym złem.
I.q.49.1 do 3. Zło ma przyczynę niedoskonałą w rzeczach zależących od woli inaczej niż w rzeczach naturalnych. Czynnik bowiem naturalny sprawia swój skutek taki, jakim jest sam, chyba że coś zewnętrznego mu przeszkadza; i to właśnie jest dla niego niedoskonałością. Stąd nigdy nie wynika zło w skutku, jeśli uprzednio nie istnieje inne zło w czynniku lub materii, jak powiedziano. Lecz w rzeczach zależnych od woli niedoskonałość czynności pochodzi od woli niedoskonałej w czynie, o ile w czynie nie poddaje się swemu prawu. Ta jednak niedoskonałość nie jest winą, lecz wina wynika stąd, że działa z tą niedoskonałością.
I.q.49.2c. Jak wynika z tego, co już powiedziano, zło, które polega na niedoskonałości czynności, zawsze jest spowodowane niedoskonałością czynnika. W Bogu zaś nie ma żadnej niedoskonałości, lecz najwyższa doskonałość, jak okazano powyżej. Stąd zło, które polega na niedoskonałości czynności lub którego przyczyną jest niedoskonałość czynnika, nie sprowadza się do Boga jako do przyczyny.
Lecz zło, które polega na zepsuciu jakichś rzeczy, sprowadza się do Boga jako do przyczyny. I to jest jasne, tak w rzeczach będących z natury, jak z woli. Powiedziano bowiem w paragrafie poprzednim, że jakiś czynnik, o ile swą mocą wytwarza jakąś formę, za którą idzie rozkład i niedoskonałość powoduje swoją mocą ów rozkład i niedoskonałość. Jasne zaś jest, że forma, którą Bóg przede wszystkim zamierza w rzeczach stworzonych, jest to dobro porządku wszechświata. Porządek wszechświata zaś wymaga, jak powyżej powiedziano, by były pewne rzeczy, które mogą być niedoskonałe i czasem są niedoskonałe. I w ten sposób Bóg, powodując w rzeczach dobro porządku wszechświata, powoduje, co za tym idzie i jakoby przypadłościowe, zepsucie rzeczy.
I.q.49.3c. Wynika z tego, co powiedziano powyżej, iż nie ma jednego pierwiastka złych rzeczy, jak jest jeden pierwszy pierwiastek rzeczy dobrych. Po pierwsze mianowicie, ponieważ pierwszy pierwiastek dobrych rzeczy jest dobry istotnościowe. jak wykazano powyżej. Nic zaś nie może być istotnościowe złe. wykazano bowiem, że wszelki byt, jako taki, jest dobry, i że zło istnieje tylko w dobrym jako podmiocie.
Po drugie, ponieważ pierwszy spośród dobrych początków jest dobrem najwyższym i doskonałym, które w sobie uprzednio ma wszelką dobroć, jak powyżej powiedziano. Najwyższe zło zaś nie może istnieć, ponieważ jak wykazano, chociaż zło zawsze umniejsza dobro, jednak nie może go nigdy zupełnie pochłonąć, i tak, skoro dobro zawsze pozostaje, nie może nic być całkowicie i doskonale złem. Dlatego mówi Filozof w IV Fthic. (cap V) 3. że jeżeli istnieje zło całkowite, zniszczy samo siebie, ponieważ po zniszczeniu wszelkiego dobra (a tego potrzeba dla zupełności zła), odejmuje się jeszcze samo zło, którego dobro jest podmiotem.
Po trzecie, ponieważ pojęcie zła sprzeciwia się pojęciu pierwszego początku. Bądź to, ponieważ wszelkie zło jest spowodowane przez dobro, jak powyżej okazano, bądź to, ponieważ zło może być przyczyną tylko przypadłościowe i tak nie może być pierwszą przyczyną, ponieważ przyczyna przypadłościowa późniejsza jest od tej, która jest sama przez się, jak wynika z II Physic. (cap. VI).
M. Łojek, Teksty filozoficzne dla szkół średnich, Warszawa 1987, s. 107-112.
|